Szkoła....wszystko przygniata szkoła.
Na dodatek przechodzę etap egzystencjalnej paniki - w czwartek kończę 18 lat!
Już zdążyłam nazwać ten dzień
CZARNYM czwartkiem
Ale przejdźmy do rzeczy...
Mało mam ostatnio czasu na eksperymenty z makijażem i zazwyczaj robię coś prostego i mało ekstrawaganckiego.
Pierwszy, szary - efekt jesiennej chandry i złego humoru. Spokojne, stonowane odcienie szarego brązu, z wykorzystaniem starej paletki cieni, której nazwy nikt już chyba nie pamięta.
Drugi, srebrzysty - coś na rozświetlenie jesiennych dni, chociaż znowu w chłodnych odcieniach. Z użyciem dwóch kolorów z paletki
Sleek MakeUP - matowy czarny i na to połyskujący grafitowy.
Nuda...?
Wiem, że nuda, ale cierpię na brak inspiracji.
Może jakieś propozycje?
Są one bardzo mile widziane ;)