Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mint ot be. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mint ot be. Pokaż wszystkie posty

12 lutego 2012

Lipstick

Pokochałam szminki, oficjalnie.
Od zawsze omijałam je szerokim łukiem, ale teraz kocham.
Zawdzięczam to krwistoczerwonej szmince Lime Crime o nazwie Glamour 101

Kupiłam 3 szminki z Lime Crime
Glamour 101
Mint to be
D'Lilac
Kolory mniej więcej jak kolor czcionki


Wszystkie są super kryjące, długo się trzymają i na pewno zwracają uwagę.
Jedyny minus, to brak odpowiednich lip linerów/kredek do ust odpowiadających kolorom tych zakręconych szminek...
Cena - 15,99$
Całkiem przystępna, jednak należy pamiętać o tym, iż jest ona wysyłana ze Stanów i przesyłka trochę kosztuje.
Zawsze można wyczekiwać promocji, jaka miała miejsce kilka dni temu z okazji walentynek.

Następnym razem postaram się poinformować o promocji na tym blogu, żeby ewentualnie zainteresowane osoby miały możliwość zakupów w niższej cenie, co wy na to?

Postaram się o "review" jak najszybciej.

Choć mam je już od jakiegoś czasu, to nie udało mi się znaleźć wolnej chwili, alby porządnie je obfotografować i tu przedstawić. 
Mam tylko tyle (kiepska jakość i kolor nie jest w taki, jak w rzeczywistości): 
Glamour 101 by Lime Crime
Mint to be by Lime Crime
Glamour 101 Mint to be D'Lilac



Kolejna szminka, która mnie przekonała, to Rimmel London - Lasting Finish by Kate Moss nr. 02
Intensywny, jaskrawy, neonowy, ciemny różowy. Nawet nie potrafię dokładnie opisać koloru...
Nie jest to jasna szminka, ma w sobie mnóstwo pigmentu i całkiem przyzwoicie się trzyma. Kremowa konsystencja momentami sprawia wrażenie trochę matowej. 
Autentycznie pachnie wiśniami!!!

I tu znowu nie mam porządnego zdjęcia, tylko z kamerki internetowej, więc nawet nie wklejam.
Mała ilość słońca przeszkadza w  robieniu zdjęć.

Co tu jeszcze....aha!

Jeszcze raz bardzo gorąco polecam szminki Lime Crime
Po raz pierwszy polecam szminki Rimmel z kolekcji Kate Moss


 

Teraz muszę znaleźć produkt, który przekona mnie do różu na policzkach, a tego wystrzegam się bardziej niż ognia...