Pokazywanie postów oznaczonych etykietą d'lilac. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą d'lilac. Pokaż wszystkie posty

11 lutego 2013

Lime Crime Lipstick SWATCHES / REVIEW




Ostatnio jedna z was poprosiła mnie o zrobienie swatchów/swatchy (?) szminek Lime Crime, które aktualnie mam w posiadaniu.
Dokładnie rok temu przedstawiałam tu moje pierwsze trzy szminki LC - miętową "mint to be",  ciemnoczerwoną "glamour101" oraz liliową "d'lilac".

Dzisiaj moja kolekcja nieco się powiększyła i jestem szczęśliwą właścicielką 14 odcieni i postaram się je wam nieco przybliżyć

Wszystkie razem prezentują się dość imponująco



Zrobiłam kilka zdjęć bez błysku i z błyskiem dla oddania ich efektu w różnych warunkach





 Okay, zajmijmy się teraz powoli i dokładnie wszystkimi kolorami i odcieniami


Serpentina - szmaragdowy odcień zieleni, jedna z pierwszych w kolekcji LC mieniąca się maleńkimi drobinkami
Mint to be - po prostu pastelowa mięta, o której marzyły blogerki w zeszłym roku. Niesamowicie trwała jak na tak niecodzienny kolor.
No, she didn't - jaskrawy turkusowy, jak wygląda na ustach mogliście się przekonać w mojej poprzedniej notce - jest tam nawet krótki filmik. Bardziej kremowa konsystencja niż mint to be, trzyma się na ustach równie długo.



Chinchilla - szara szminka z fioletowym pigmentem. Pomimo tego, iż jest szara na prawdę da się ja nosić! ;)
d'Lilac - kremowy, pastelowy liliowy. Niestety jedyny odcień, z którym nie do końca się polubiłam, pomimo tego, że jest bardzo uroczy. Jestem chyba po prostu za blada.
Airborne Unicorn - za to z tą szminką pokochałam się od razu! Po prostu ciepła fioletowa z nutką neonu, ale śmiało można ją nosić za dnia i na co dzień.
Poisonberry - druga w kolekcji szminka z odrobina błysku/shimmer. Ciemna śliwka, można ją było zobaczyć na jednym z moich ostatnich makijaży - "Czarodzielnica"



Countessa Fluorescent - dosłownie Barbie Pink. Bardzo kremowa i o dziwo nawet mi się ten pink podoba. Ostatnio opublikowałam makijaż z użyciem tej szminki - "Mad Cupid"
Retrofuturist - jedyne określenie z jakim kojarzy mi się ta szminka to "landrynkowa czerwień". Inaczej nie potrafie jej chyba opisać. Jest Jaskrawa jak na czerwień i pomimo całej swojej słodyczy i uroku nie polecam paniom z przebarwieniami na zębach, bądź po prostu tym, którzy mają nieco żółte zęby (tak, tak, ja też mam, dlatego o tym piszę).
Glamour 101 - krwista (bądź ceglana, jak niektórzy twierdzą) czerwień. Jak sama nazwa wskazuje, jest bardzo glamour. Kojarzy mi się ze starym Hollywood i Marylin Monroe. Polecam na wielkie wyjścia/wejścia.



New Yolk City - bardzo osobliwa szminka, mniej kremowa niż reszta kolekcji. Nie jest to typowy żółty, wpada delikatnie w pastele, jest dobra dla bardzo odważnych. Mimo wszystko, jest wręcz idealna na zakręcone sesje zdjęciowe!
Coquette - Kremowy odcień nude z domieszką różu i brzoskwini - oczywiście w pastelech. Ciężko mi go opisać. Myślałam, że będę wyglądać w tej szmince co najmniej śmiesznie, na zdjęciach wydawała się strasznie blada, ale okazało się, że ja pokonałam tą szminkę w tej kategorii. Nosi mi się ją przyjemnie, nie tworzy - na mnie przynajmniej - efektu bladego korektora na ustach, czego się obawiałam. Jestem na tak!
Cosmopop - delikatny pomarańcz a może nawet brzoskwinia, nie daje efektu żarówki na ustach, czego też się trochę obawiałam patrząc na zdjęcia promocyjne. Chociaż na innych może wyglądać inaczej. Powtarzam - ja jestem bardzo blada!
My Beautiful Rocket - typowa pomarańczowa szminka, bez czerwonych pigmentów, bardzo kremowa. Kolor mogę porównać jedynie do prawdziwej pomarańczy. Weźcie świeżą, zdrową pomarańczę. Popatrzcie na jej skórkę - taki właśnie kolor ma ta szminka.

To już koniec mojej kolekcji. Jeżeli ktoś chce to wszystko razem, to proszę bardzo - kliknąć, żeby powiększyć


Wracając nieco do recenzji - muszę ostrzec, że fiolety oraz czerwienie pigmentują skórę, wiec poczuwam się do obowiązku zaznaczenia tego faktu. Wiem, że niektórzy nie cierpią, gdy szminki robią takie psikusy i dobrze by było, żeby reszta też o tym wiedziała. Ja sama nie kocham ich za to ani grama mniej. 

Jeżeli czegoś nie powiedziałam, albo ktoś chce dowiedzieć się czegoś więcej możecie śmiało pytać! Lubię być pomocna w kwestii kosmetyków, szczególnie, że mam je u siebie i mogę wszystko jeszcze raz dla was sprawdzić ;)

Pozdrawiam i możliwe, że za jakiś czas będzie czekać na was taka sama notka o paletkach cieni LC, które też siedzą ładnie i czekają w moich pudełeczkach
 
Twitter @RealAguss
Instagram @RealAguss





26 lutego 2012

Red

Jak się człowiekowi nudzi, to robi dziwne rzeczy.

Efekt wczorajszej nudy?
Proszę bardzo:






Efekt dzisiejszej nudy:
Co do dzisiejszego makijażu...
Nienawidzę czerwonego, ale jak szaleć to szaleć.
Zrobiony na szybko, bez większej staranności.

Użyłam:
Podkład - Avon "calming effects" Ivory
Puder - elf "high definition powder" Clear
Kredka - Avon "kajal stick" silver&black
Eyeliner - H&M "liquid eyeliner"
Szminka - Lime Crime "opaque lipstick" D'lilac
Cienie - paleta Beauties Factory intensywny czerwony, jasny różany
Baza - ArtDeco
Tusz - Avon "SuperSHOCK" Black


Co do nowości, to w przyszłą niedzielę jestem umówiona na sesję z panią fotograf Kasią i modelką, panią Joasią.
Dwie stylizacje:
Jedna bajkowa, kwiaty we włosach, drzewa, długa sukienka...
Druga na chłopaka, a raczej na dżentelmena, cylinder, wąsy...

Zobaczymy jak to wyjdzie + nie mogę się doczekać ;)

Muszę zaznaczać, że to moja pierwsza sesja nie robiona przez koleżankę cyfrówką?

EXCITEMENT

12 lutego 2012

Lipstick

Pokochałam szminki, oficjalnie.
Od zawsze omijałam je szerokim łukiem, ale teraz kocham.
Zawdzięczam to krwistoczerwonej szmince Lime Crime o nazwie Glamour 101

Kupiłam 3 szminki z Lime Crime
Glamour 101
Mint to be
D'Lilac
Kolory mniej więcej jak kolor czcionki


Wszystkie są super kryjące, długo się trzymają i na pewno zwracają uwagę.
Jedyny minus, to brak odpowiednich lip linerów/kredek do ust odpowiadających kolorom tych zakręconych szminek...
Cena - 15,99$
Całkiem przystępna, jednak należy pamiętać o tym, iż jest ona wysyłana ze Stanów i przesyłka trochę kosztuje.
Zawsze można wyczekiwać promocji, jaka miała miejsce kilka dni temu z okazji walentynek.

Następnym razem postaram się poinformować o promocji na tym blogu, żeby ewentualnie zainteresowane osoby miały możliwość zakupów w niższej cenie, co wy na to?

Postaram się o "review" jak najszybciej.

Choć mam je już od jakiegoś czasu, to nie udało mi się znaleźć wolnej chwili, alby porządnie je obfotografować i tu przedstawić. 
Mam tylko tyle (kiepska jakość i kolor nie jest w taki, jak w rzeczywistości): 
Glamour 101 by Lime Crime
Mint to be by Lime Crime
Glamour 101 Mint to be D'Lilac



Kolejna szminka, która mnie przekonała, to Rimmel London - Lasting Finish by Kate Moss nr. 02
Intensywny, jaskrawy, neonowy, ciemny różowy. Nawet nie potrafię dokładnie opisać koloru...
Nie jest to jasna szminka, ma w sobie mnóstwo pigmentu i całkiem przyzwoicie się trzyma. Kremowa konsystencja momentami sprawia wrażenie trochę matowej. 
Autentycznie pachnie wiśniami!!!

I tu znowu nie mam porządnego zdjęcia, tylko z kamerki internetowej, więc nawet nie wklejam.
Mała ilość słońca przeszkadza w  robieniu zdjęć.

Co tu jeszcze....aha!

Jeszcze raz bardzo gorąco polecam szminki Lime Crime
Po raz pierwszy polecam szminki Rimmel z kolekcji Kate Moss


 

Teraz muszę znaleźć produkt, który przekona mnie do różu na policzkach, a tego wystrzegam się bardziej niż ognia...